Wykonawca Żółkiewskiego: MZDiK mówi nieprawdę
- Odstąpienie od umowy przez Miejski Zarząd Dróg i Komnikacji jest bezskuteczne - uważa wykonawca przebudowy Żółkiewskiego i przedstawia swoje racje. Jego zdaniem, decyzja MZDiK wynika z tego, że brakuje mu pieniędzy na fnansowanie robót.
Przypomnijmy: MZDiK zerwał umowę z konsorcjum
IMB-Podbeskidzie i Kieleckiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych, które
miało przedudować miejski odcinek drogi krajowej nr 9 wraz z dwoma
wiaduktami nad torami. Jak tłumaczył dziennikarzom dyrektor Kamil
Tkaczyk, wykonawca nie chce zrealizować niezbędnych robót: ułożyć nowego
asfaltu na ulicach Struga, Kozienickiej i 11 Listopada, aby można było
poprowadzić nimi objazdy po zamknięciu ul. Żółkiewskiego. - Wykonawca
twierdzi, że nie bedzie prowadzić objazdów tymi ulicami, bo może cały
czas pracować bez zamykania Żółkiewskiego - mówił Tkaczyk.
Z
IMB-Podbeskidzie otrzymaliśmy stanowisko tej firmy wraz z kopiami pism,
jakie wysyłał do MZDiK. Wiceprezes Roman Rogowski pisze m.in., że
odstąpienie od umowy zostało wydane "z całkowitym pogwałceniem
warunków kontraktu" i przekonuje, że "przyczyny wymienione w
uzasadnieniu sa nieprawdziwe, gdyż Wykonawca złożył Zamawiającemu do
akceptacji harmonogram realizacji inwestycji uwzględniający wszelkie
przewidziane w Programie Funkcjonalno-Użytkowym" . Wiceprezes Rogowski
stwierdza też: " Zdaniem Wykonawcy oświadczenie Zamawiającego o
odstąpieniu od umowy zostało podjęte z braku finansowania etapu II ".
Nie zmuszać wykonawcy
Wykonawca
odnosi się także do kwestii wyznaczenia objazdów."Jak nam wiadomo na
tym etapie Instytucja Wdrażająca nie była w stanie zanalizować zapisów
PFU (Program Funkcjonalno-Użytkowy - przyp. red.), więc nie znając technologii robót, trudno jej było się odnieść czy
wykonanie nakładek (po zakończeniu robót) na ulicach Brzustowska,
Energetyków, Zbrowskiego, Żółkiewskiego od ronda NSZ do ul. Chrobrego,
Wernera, Szarych Szeregów ma związek z kontraktem głównym, a
poprowadzenie ruchu objazdem przez centrum będzie realizowane. (...)
Wiemy jednak jedno, na pewno nie nastąpiło zgłoszenie tych robót we
wniosku o dofinasowanie" - czytamy w jednym z pism. Wiceprezes Rogowski
zarzuca też dyrektorowi Tkaczykowi, że ten fakt ukrywa. "Łatwo to można
zweryfikować, proszę pokazać wniosek i umowę o dofinasowanie" - apeluje
dodając, że MZDiK nie chce udostepnić stosownych dokumentów. I
stwierdza, że "(Zamawiający) nie powinien (...) zmuszać Wykonawcy do
wykonywania robót , które nie są związane z kontraktem".
Nie damy się zastraszyć
Roman Rogowski próbuje także domyslic sie przyczyn zerwania umowy. "Może Panu Dyrektorowi bez problemu przychodzi rozwiązywanie
kontraktu niezgodnie z jego zapisami i wbrew faktom, które mogą być
łatwo zweryfikowane, ale spotykamy się z taką sytuacją po raz pierwszy w
swojej 25-letniej karierze (...). Będziemy odpowiadać na pańskie
nieprawdziwe oświadczenia także w imieniu ponad 350 ludzi, których
zatrudniamy, także w imieniu ich rodzin, którym dajemy utrzymanie,
będziemy prostować wszystkie półprawdy i nieprawdy, które Pan wypowiada.
Nie damy się zastraszyć i zaszantażować Pańskim indywidualnym
niezgodnym z kontraktem działaniom. Pańska rzekoma troska o wypełnienie
zapisów PFU jest tylko przykrywką, bo tak naprawdę widzimy to już od
połowy czerwca, Pan nie jest zainteresowany skończeniem tego kontraktu.
Domyślamy się, iż prawdopodobnie utracił Pan dofinansowanie tej
inwestycji ze środków UE lub ma Pan świadomość, że je utraci, bo nie
dopełnił wymogów, o których pisaliśmy w poprzednich pismach, dlatego też
próbuje Pan wszelkimi sposobami zerwać naszą umowę, chwytając się
działań niezgodnych z prawem i kontraktem, a ewentualne perturbacje z
dofinansowaniem zrzucić na nas. Musi mieć Pan jednak świadomość, że
chociaż dochodzenie sprawiedliwości w sądzie potrwa długo, to na pewno
wszystkie konsekwencje takich działań obciążą Zamawiającego".
Więcej z pewnością dowiemy się podczas kjonferencji prasowej, którą IMB-Podbeskidzie zwołało na środę.
oprac. (bdb)




