Zabawa na moście? Tragiczny finał!

24 stycznia 2011
Dwóch mężczyzn wpadło z mostu do Zagożdżonki. Jednego z nich nie udało się uratować, 20-latek zmarł w szpitalu w Pionkach. Jego kolega odpowie przed sądem za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, którego skutkiem była śmierć.


W piątkowy wieczór pieciu młodych mieszkańców gminy Pionki przechodziło przez most na rzece Zagożdżonce w miejscowości Wincetów. - Jeden z nich  -20-latek - zatrzymał się przy barierce, w tym czasie podszedł do niego kolega i prawdopodobnie dla żartu chwycił go za nogi i uniósł. W wyniku tego obaj męczyźni przechylili się przez barierkę i wpadli do rzeki. 26-latkowi udało się wydostać z wody, jednak mimo prób, koledzy nie mogli znaleźć swojego drugiego kompana - relacjonuje Katarzyna Kucharska z radomskiej policji.

Jeden z mężczyzn o zdarzeniu powiadomił policjantów z Pionek, ci natychmiast wezwali straż pożarną i pogotowie ratunkowe. Przybyłe na miejsce służby znalazły w wodzie 20-latka, ratownicy nieprzytomnego wyciągnęłi na brzeg i próbowali reanimować. Jednak po przewiezieniu do szpitala w Pionkach po godz. 21 mężczyzna zmarł.

Wobec 26-latka, który wraz z kolegą wpadł do rzeki i sam doznał obrażeń prokurator zastosował dozór policyjny i poręczenie majątkowe. - Odpowie on prawdopodobnie za narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, którego skutkiem była śmierć - dodaje Kucharska.

Prokuratura prowadzi śledztwo

Prokuratura Rejonowa w Zwoleniu postawiła Kamilowi F. zarzut, że naraził Piotra R. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

-  Wstępne ustalenia po przeprowadzeniu sekcji zwłok Piotra R. wskazują, że przyczyną jego zgonu było utonięcie - informuje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Małgorzata Chrabąszcz.

Śledztwo w tej sprawie ma wyjaśnić w wszystkie okoliczności w jakich doszło do tragicznego w skutkach zdarzenia. Prokurator Chrabąszcz potwierdza wersję ustaloną przez policję (piszemy o tym wyżej). -  Badanie stanu trzeźwości Kamila F. wykazało że miał 1,20 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu. Podejrzanemu udało się wyjść na brzeg, a pokrzywdzony zatonął - dodaje rzeczniczka.

Kamil F. przyznał się do stawianego zarzutu, wyraził też głęboki żal że doszło do tego tragicznego zdarzenia. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Zwoleniu. 

(raa)

Reklama