• wiadomości
  • wydarzenia
  • kultura
  • rozrywka

Kardiochirurdzy ze szpitala na Józefowie wykonują operacje ratujące życie pacjentów

3 listopada 2017

Dwa skomplikowane zabiegi ratujące życie: 35-letniego radomianina z wrodzoną wadą serca, która dała o sobie znać niedawno, i 63-letniej kobiecie ze Zwolenia po masywnym zawale serca, wykonali z sukcesem radomscy kardiochirurdzy ze szpitala na Józefowie.

 

20171031_100036[2]

 

Młodemu mężczyźnie, który na co dzień trenuje piłkę ręczną medycy wszczepili zastawkę biologiczną poprzez małe nacięcie górnej części mostka. Żaden szpital w południowej części Mazowsza nie wykonuje tego typu zabiegów. Zastawkę sprowadzono ze Szwajcarii.

 

Tej zastawki nie słychać
– To jedna z najlepszych zastawek na świecie – zapewnia dr Paweł Cholewiński, szef kardiochirurgii w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym. – Nie dość, że jest bardzo wytrzymała – z pewnością będzie służyć temu młodemu pacjentowi przez następne kilkadziesiąt lat – to na dodatek jej nie słychać, jak tradycyjnej mechanicznej zastawki. W związku z tym, mimo zabiegu, komfort życia radomskiego sportowca nie zmieni się. Tego typu proteza nie wymaga skomplikowanej farmakoterapii. To w sytuacji młodego i aktywnego człowieka bardzo ważne. A dzięki temu, że jest małe nacięcie, pacjent szybciej wróci do zdrowia – tłumaczy dr Cholewiński.
63-letnia pacjentka ze Zwolenia trafiła do szpitala z masywnym zawałem serca. Lekarze podjęli decyzję o natychmiastowej operacji. W czasie diagnostyki i przygotowywania kobiety do zabiegu okazało się, że oprócz zawału, który uszkodził jej serce, ma zaawansowane zmiany miażdżycowe w tętnicach wieńcowych i chorą zastawkę serca.
– Dlatego ten zabieg mogliśmy uznać za trudny, bo był złożony. Musieliśmy nie tylko wykonać kilka by-passów, ale również spróbować naprawić zastawkę. W tej sytuacji trzeba było operować pacjentkę poprzez klasyczne cięcie mostka. By-passy wszczepione zostały z lewej tętnicy piersiowej wewnętrznej. Używamy także prawej tętnicy piersiowej wewnętrznej i tętnicy promieniowej. Z podudzia wycinamy żyły – wyjaśnia kar diochirurg.

 
Zabieg trwał kilka godzin. Zaangażowany był w niego sztab profesjonalistów, w tym anestezjolog, echokardiografista, kardiolog, instrumentariuszki, pielęgniarka anestezjologiczna i perfuzjonistki.

 
– Tyle osób jest potrzebnych do przygotowania pacjenta do zabiegu i przeprowadzenia go w należyty sposób – tłumaczy dr Cholewiński. – Proces znieczulania, diagnozowania, monitorowania chorego trwa. Poza tym dzięki sprzętowi i wyświetlanym na nim parametrom, możemy w bezpieczny sposób wykonać operację i to z pozytywnym skutkiem. Nasz zespół odnosi sukcesy w tym zakresie. Nie mamy się czego wstydzić – uważa lekarz z MSS.

 

Zadowolona pacjentka czuje się dobrze

 

Pacjentka leży już na sali. Czuje się dobrze i jest bardzo wdzięczna lekarzom za szybką i skuteczną interwencję. – Oni uratowali mi życie. Bardzo im dziękuję. Jestem zachwycona profesjonalizmem tych lekarzy. Pielęgniarki są przemiłe. Dbają o każdego pacjenta. Cieszę się, że jestem pod tak fachową opieką – mówi pani Grażyna.

 
Choć tego typu zabiegi są wykonywane w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym często, to nadal istnieje problem z wczesną diagnozą i wcześniejszą wizytą pacjenta u kardiochirurga.

 
– W tym przypadku mieliśmy do czynienia z rozległym zawałem. Serce już było uszkodzone. Najlepiej gdyby pacjentka trafiła do nas wcześniej, kiedy odczuwała ból w okolicy klatki piersiowej, źle się czuła. Przypadek tej kobiety nie należy do łatwych, bo choruje na dodatek na miażdżycę i miała uszkodzoną zastawkę. Dlatego warto się badać, kiedy czujemy ból w klatce piersiowej, by nie dopuścić do pogorszenia sytuacji – radzi dr Cholewiński.

 

Kardiochirurdzy czekają na nowoczesny sprzęt
Szpital jest w trakcie zakupów specjalistycznego sprzętu do wyposażenia sali hybrydowej. To nowość w Radomiu. Kardiochirurdzy nie kryją zadowolenia – dzięki nowoczesnym urządzeniom będą mogli wykonywać jeszcze trudniejsze, bardziej skomplikowane operacje, które uratują chorym życie.

 
– Do nich będziemy mogli zaliczyć np. naprawę zastawki mitralnej z minidostępu. Szkolimy się w tym zakresie od dwóch lat. To zabieg dla osób otyłych, czy dla młodych dziewczyn, które dbają o swój wygląd i blizna po operacji może wpłynąć na ich komfort życia. Tutaj znak po operacji byłby mały, pod piersią i nie szpeciłby pacjentki. Mamy również nadzieję na wprowadzenie wszczepienia zastawki aortalnej przez tętnicę udową. To świetne rozwiązanie dla osób niekwalifikujących się do operacji ze względu na stan zdrowia. Liczymy na to, że w ciągu kilku miesięcy rozpoczniemy tego typu operacje. My jesteśmy gotowi – przekonuje dr Cholewińśki.

bdb, kat

Fot. MSS Radom

Tags

Dodaj komentarz