15-lenia Oliwia zginęła w wypadku. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko kierującej autem
Prokuratura Rejonowa w Zwoleniu zakończyła śledztwo w sprawie wypadku i skierowała do Sądu Rejonowego w Kozienicach akt oskarżenia przeciwko 25-letniej Martynie A., która potrąciła samochodem 15-letnią Oliwię. 25-latka usłyszała zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
Oliwia była uczennicą pierwszej klasy Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Pionkach. Mieszkała w Aleksandrówce koło Kozienic. 26-listopada ubiegłego roku dziewczynka jak co dzień wsiadła do busa, którym jechała na lekcje. W Pionkach wysiadła na przystanku przy ul. Jana Pawła II. Miała tylko przejść przez jezdnię, kawałek dalej było wejście do jej szkoły. Dzień był pochmurny, padał deszcz, było jeszcze szarawo. Około godz. 7 Oliwia weszła na oznakowane przejście dla pieszych, do celu zostało jej kilka kroków i wtedy wjechał w nią samochód. Dziewczynka została odrzucona, upadła na asfalt. Jeden ze świadków wezwał służby. Karetka pogotowia zabrała ranną nastolatkę do szpitala na Józefowie w Radomiu.
Jak ustalili biegli w śledztwie, 26 listopada Martyna A. była w drodze do pracy. Jechała w kierunku wiaduktu kolejowego. Na ul. Jana Pawła II, w chwili wypadku, miała na liczniku 59 kk/h przy ograniczeniu do pięćdziesiątki i w złych warunkach atmosferycznych. Jak ustalono, nie zwolniła dojeżdżając do oznakowanego przejścia dla pieszych, nawet nie hamowała. Taką wersję potwierdziła kierująca innym samochodem, która jechał z przeciwnej strony i zatrzymała się, aby przepuścić Oliwię i jeszcze jedną dziewczynkę, które dochodziły do przejścia. Jak wyjaśniała, doskonale widziała piesze. Kiedy one były na środku pasów kobieta zobaczyła jadący z przeciwnego kierunku samochód oskarżonej. Miała sama do siebie krzyknąć "Boże, czemu nie zwalnia". Wtedy doszło do potrącenia.
Volkswagen oskarżonej potrącił Oliwię lewym, przednim bokiem. Dziewczynka uderzyła jeszcze w szybę wozu i upadła na asfalt.
Miała możliwość zidentyfikowania
Prokuratura dysponuje opinią biegłego z zakresu ruchu drogowego i techniki jazdy. Jego zdaniem, kierująca "miała obiektywną możliwość zidentyfikowania pokrzywdzonej już w chwili jej wejścia na wyznaczone przejście dla pieszych i mimo opadów deszczu." Jak wyjaśnia biegły, pomocne miało być to, że Oliwia miała na sobie jasną kurtkę. Dodatkowo, to że przed przejściem zatrzymał się inny samochód, jadący z przeciwnego kierunku "niosło informację o ewentualnym przechodzeniu pieszych przez jezdnię".
W akcie oskarżenia prokurator napisał: "Analiza zgromadzonych w toku śledztwa materiałów dowodowych wskazuje, że podejrzana w swoim zachowaniem wypełniła znamiona występku z art. 177, par. 2 kk. Z ustaleń poczynionych w śledztwie wynika bowiem, iż nieumyślnie naruszyła zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, bowiem kierując samochodem osobowym w terenie zabudowanym z prędkością większą niż dopuszczalna, a mianowicie 59,0 km/h, nie zachowała należytej ostrożności poprzez przekroczenie dozwolonej prędkości jazdy i nie podjęcie zawczasu manewru hamowania, w wyniku czego doprowadziła do potrącenia pieszej, która w następstwie tego doznała obrażeń głowy skutkujących jej zgonem".
Martyna A. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu, ale odmówiła składania wyjaśnień w sprawie.
Winne obie?
Biegły z zakresu ruchu drogowego i techniki jazdy uznał też, że do wypadku doszło na skutek zarówno nieprawidłowości popełnionej przez kierującą Martynę A., jak i przez Oliwię.
Według biegłego, Martyna A., zawiniła, bo przekroczyła prędkość, nie zachowała należytej ostrożności i nie podjęła manewru hamowania zbliżając się do przejścia. Oliwia z kolei miała przechodzić przez przejście... bezpośrednio przed nadjeżdżającym z prawej strony samochodem. Jak czytamy w opinii biegłego, dziewczynka miała pierwszeństwo już w chwili wejścia na przejściu, ale powinna... z niego "zrezygnować", kiedy zauważyła zbliżający się samochód. Co zadziwia biegły uznał, że 15-latka była "w korzystniejszej sytuacji, bo mogła się zatrzymać praktycznie w miejscu nie wchodząc na tor ruchu samochodu".
Lekarze składają doniesienie
Zakończenie tego śledztwa i skierowanie aktu oskarżenia przeciwko podejrzanej o spowodowanie wypadku to tylko pierwszy z etapów dochodzenia odpowiedzi na pytanie, dlaczego Oliwka nie żyje. Jak pisaliśmy, prokuratura bada, czy lekarz pogotowia ratunkowego nie popełnili błędów medycznych podczas transportu dziewczynki z miejsca wypadku do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu.
Co niezwykle ważne, doniesienie w tej sprawie złożyli lekarze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego na Józefowie. Dodatkowo złożyli też zawiadomienie do Izby Lekarskiej, do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, która ich zdaniem też powinna zbadać postępowanie lekarza karetki.
Po zawiadomieniu od lekarzy Prokuratura Rejonowa w Zwoleniu wszczęła śledztwo w sprawie "narażenia małoletniej Oliwii W. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, przez osobę, na której ciążył obowiązek opieki nad nią - lekarza pogotowia ratunkowego, polegającego na zaniechaniu udzielenia jej odpowiedniej pomocy medycznej bezpośrednio po zaistnieniu wypadku drogowego z jej udziałem, co doprowadziło do zgonu pokrzywdzonego w dniu 9 grudnia 2025 r. w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu".
Sprawa w sądzie w Kozienicach oczekuje na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy. Należy się spodziewać, że będzie to w drugiej połowie roku.
Bożena Dobrzyńska






