Psy w schronisku pod Radomiem zostały same na mrozie. Zaopiekujcie się nimi! (aktualizacja)
– Psy z prywatnego schroniska pod Radomiem czekają na dobrych ludzi. Ich dotychczasowy opiekun znalazł się w szpitalu, a zwierzęta marzną na mrozie. Pomóżmy im – alarmuje na Facebooku jeden z internautów, prosząc też o udostępnianie posta.

"To Błażej. On też tam czeka, nikt nie zdążył go adoptować przed zamknięciem" (fot. Łukasz Litewska/Facebook)
"Schronisko Kocham Psisko pod Radomiem zostało zamknięte przez właściciela. Mężczyzna (obecnie przebywa w szpitalu) pozostawił ponad 200 psów z jednym wolontariuszem, który nie ma możliwości pomóc zwierzętom. Wiem, że w całej Polsce jest straszny mróz, ale w większości placówek wolontariusze robią co mogą, by psiaki były zabezpieczone. Pod Radomiem to nie chwyt pijarowy, czy gra na emocjach, te psy zamarzną. Mieszkańcy na własną rękę starają się dostarczyć im wodę i ciepły posiłek.
Proszę zaufane grupy lokalnych wolontariuszy o natychmiastowy kontakt - przeznaczam wszystkie potrzebne środki na karmę, wodę, transport" - czytamy we wpisie na FB.
Internauta informuje również, że pogotowie dla zwierząt ma zabrać psy w najcięższym stanie, ale "psów jest setki i każdy jest zagrożony. Każdy ma też świadomość i chce żyć".
Adres schroniska: Mąkosy Nowe 44, gmina Jastrzębia.
Zabrali większość psów
Wczoraj (niedziela, 11 stycznia) do schroniska "Kocham Psisko" na odzew m.in. posła Łukasza Litewki przyjechało mnóstwo osób. Z 280 psów, które znajdowały się w Mąkosach Nowych zostało około 150.
"Drodzy Państwo,
Wczoraj późnym wieczorem poprosiłem Was o natychmiastową pomoc ponad 250 psom uwięzionym w schronisku Kocham Psisko. Dziękuję wszystkim tym, którzy zareagowali, zaczęli się organizować, zbierać, pojechali ładować auta, część z Was nawet zdążyła zrobić mini zbiórki wśród znajomych i pojechała do sklepów po karmę. To piękne, że postanowiliście zmienić swoje plany by ratować zwierzęta. To nie moja magia, a wasze dobre serca" - napisał Łukasz Litewka na swoim profilu na FB.
I dalej: "Wczoraj w środku nocy do Kocham Psisko dojechała Fundacja Judyta oraz Pogotowie dla Zwierząt. Jak sami przyznali „nie mogliśmy już czekać” - tutaj należą się ogromne brawa dla nich oraz dla Dody, która faktycznie bywa wulgarna, nerwowa, ale nie można jej odmówić tego, że stanęła po stronie tych psów.
To, co zastano na miejscu, zobaczycie dziś zapewne w wielu mediach społecznościowych.
Kiedy część z Was wczoraj w nocy podważała nasze prośby, one tam były i najmniej interesowały je komentarze ekspertów na Facebooku.
Ps. Najcięższe przypadki Fundacja Judyta zabrała natychmiast do kliniki (..)."
kat





