Pociąg wciągnął Dominika między wagon a peron. Kierownik składu Kolei Mazowieckich przyznał się do winy

2 lipca 2026

Kierownik pociągu, który wciągnął nastoletniego Dominika na tory, a ten został ciężko okaleczony, przyznał się do winy i wyraził skruchę. Prokurator postawił mu m.in. zarzut spowodowania wypadku w ruchu lądowym w wyniku umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa.

 

Dominik spędził wiele czasu w szpitalach (fot. Fundacja Podaruj Dobro)

 

Kilka tygodni temu prokuratura przerwała czynności procesowe z podejrzanym, bo po pierwszej próbie postawienia zarzutów mężczyzna źle się poczuł i został odwieziony do szpitala.

Stracił obie nogi i część dłoni

Jak już wielokrotnie pisaliśmy, Dominik Hołuj z gminy Stromiec, uczeń I LO w Radomiu, podczas postoju pociągu w Woli Bierwieckiej pod Radomiem pomógł jednej z pasażerek wystawić na peron dziecięcy wózek. Gdy próbował wrócić do wagonu, drzwi przytrzasnęły jego rękę. W tym momencie skład ruszył, a nastolatek został przeciągnięty przez pociąg i spadł z peronu. Chłopak doznał bardzo ciężkich obrażeń. Stracił obie nogi oraz część dłoni. Przez wiele tygodni walczył o życie w szpitalach w Radomiu i Warszawie. Obecnie jest w trakcie rehabilitacji.

Zdaniem śledczych za wypadek odpowiada właśnie Marcin W., kierownik pociągu, który nie dochował należytej uwagi, zbyt wcześnie dał sygnał od odjazdu pociągu.

Przyznał się i wyraził skruchę

Marcin W. odpowie za spowodowanie wypadku kolejowego w wyniku umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i transporcie kolejowym, którego skutkiem było ciężkie kalectwo Dominika Hołuja. Chodzi o czyn z art. 177,  par. 2 Kodeksu karnego, a także narażenia dwójki podróżnych, czyli kobiety i jej dziecka w wózku, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, w związku z niebezpieczeństwem upadku w pobliżu odjeżdżającego pociągu i doznania w wyniku tego obrażeń.

- Tym razem podejrzany oświadczył, że zrozumiał zarzut. Przyznał się do zarzucanych mu czynów i wyraził skruchę. Oświadczył, że bardzo żałuje tego, co się stało - informuje prokurator Robert Bińczak z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Prokuratura zdecydowała też o nałożeniu na podejrzanego Marcina W. wolnościowych środków zapobiegawczych. - Zdecydowałem o zawieszeniu go w czynnościach służbowych kierownika pociągu i i zastosowaniu dozoru policyjnego. Będzie musiał każdorazowo informować o opuszczeniu miejsca zamieszkania - wyjaśnia prokurator Bińczak.

Prokuratura wystąpi też o opinię biegłych lekarzy psychiatrów, aby poznać stan zdrowia podejrzanego.

Marcinowi W. grozi do 8 lat więzienia.

kat, bdb

Tags
Reklama