Od stycznia 2027 r. zapłacimy więcej za podatek od nieruchomości. „50 groszy za 60-metrowe mieszkanie”
Wielkie emocje podczas poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej w Radomiu wzbudziła nie tylko sprawa emisji przez gminę obligacji komunalnych na kwotę 100 mln zł, ale także podwyżka podatku od nieruchomości. Ostatecznie radni zagłosowali za propozycją prezydenta.

rojekt uchwały aktualizującej stawki od podatku od nieruchomości przedstawił skarbnik Sławomir Szlachetka
Projekt uchwały w tej sprawie został wprowadzony do porządku obrad na samym początku sesji, większość radnych w głosowaniu zgodziła się na to.
W swoim wystąpieniu skarbnik miasta Sławomir Szlachetka nie używał słowa "podwyżka", ale "aktualizacją" stawek w stosunku do wysokości rocznej inflacji, a górny wzrost określa za każdym razem minister finansów. i . Wyliczył, że nowa stawka podatku od nieruchomości przyniesie do budżetu Radomia ponad 5 mln zł.
Najbardziej ucierpią?
Najwięcej wątpliwości dotyczących nowej stawki od podatku od nieruchomości mieli radni Prawa i Sprawiedliwości. Michał Podlewski twierdził, że najbardziej na podwyżce ucierpią osoby prowadzące działalność gospodarczą. - Mowa o średnim wskaźniku ponad 2,7 proc., ale widzieliśmy, że pod grunty związane z działalnością gospodarczą ten wskaźnik wynosi 5 proc. - zauważył.
- Jeżeli dziś firmy, czy właściciele gruntów będą mieli zapłacić więcej, to te koszty przerzucą na firmy, a firmy przerzucą ten koszt tylko dla tych, którzy są ich klientami i to będzie kolejna podwyżka, którą odczują Radomianie. Ten podatek zostanie zapłacony w ten sposób podwójnie - mówił radny Podlewski apelując o rozsądek.
Katarzynę Pastuszkę-Chobotowicz (klub PiS) interesowało, czy w najbliższym czasie miasto planuje jeszcze inne podwyżki: za wywóz śmieci, za wodę. radna pytała też, jaka inwestycja zostanie sfinansowana za uzyskane dodatkowo 5 mln zł.
Idziemy na ponad 2 miliardy
Przewodniczący klubu radnych PiS w radzie miejskiej Artur Standowicz przypomniał, że członkowie jego klubu nie pozwolą "na drenowanie kieszeni Radomian i odnoszenie podatków bez opracowania planu wyjścia z zapaści finansowej miasta Radomia" - Może wystarczy nie tworzyć bezsensownych instytucji, takich jak Miejski Urząd Pracy, który kosztuje więcej w utrzymaniu niż ma pieniędzy do dyspozycji dla bezrobotnych i przedsiębiorców - mówił.
Fobią nazwał Standowicz stałe odnoszenie się ekipy prezydenta do czasu rządów Prawa i Sprawiedliwości w Radomiu i obarczanie PiS-u winą za swoje niepowodzenia. - Pan prezydent Witkowski sam zadłużył Radom na 1 miliard 100 milionów złotych i teraz idziemy na ponad 2 miliardy 200 milionów złotych długów tylko Koalicji Obywatelskiej - przekonywał Standowicz. Przypomniał, że na duże inwestycje w Radomiu, takie jak wiadukt na ul. Żeromskiego, przebudowa Wolanowskiej, modernizacja SOR-u w miejskim szpitalu, stadion Radomiaka Witkowski otrzymał łącznie ponad 400 mln zł od rządu Prawa i Sprawiedliwości. - Więc to są pieniądze, które rzekomo zniszczyły Radom, panie prezydencie? Ponad 400 milionów złotych? - pytał retorycznie.
Pieniądze nie spadają z nieba
Głos zabrał również przewodniczący rady miejskiej Mateusz Tyczyński (KO). - Po tych zmianach stawek podatkowych za 60-metrowe mieszkanie zapłacicie państwo o 50 groszy więcej. Za grunt związany z prowadzeniem działalności - czyli jeśli przedsiębiorca ma 1000-metrową działkę, na której prowadzi działalność - zapłaci 4,16 zł więcej. Jeśli pan, panie radny Podlewski przerzuci tę podwyżkę na konsumentów, no to myślę, że konsumenci nawet tego nie zauważą - przekonywał Tyczyński. Podał też kolejny przykład: - Duży przedsiębiorca, hala 1000 m, milionowe obroty, dziesiątki zatrudnionych pracowników. Po zmianie stawek podatkowych zapłaci miesięcznie 83 zł i 33 gr więcej. Jeśli państwo chcecie straszyć Radomian jakimiś podwyżkami, przeliczcie to sobie na obroty firm, na dochody mieszkańców - radził przewodniczący rady.
- Oczywiście wszyscy byśmy chcieli, żeby pieniądze spadały z nieba, tak niestety nie jest. Wszyscy chcielibyśmy też żebyśmy - jako samorząd - dostarczali jak najlepsze usługi. Równe chodniki, częściej jeżdżącą komunikację miejską, dobre szkoły, dobre żłobki, przedszkola, schronisko dla zwierzaków, żeby było doinwestowane i tak dalej - wyliczał Mateusz Tyczyński. Jednocześnie apelował, by nie próbować oszukiwać mieszkańców i straszyć, że idzie apokalipsa.
Gałka lodów za 9 zł
Kazimierz Wożniak (niezrzeszony) przypomniał znaną prawdę, że podwyżki są źle przyjmowane. - Podwyżki wynagrodzeń są dobrze przyjmowane, ale podwyżki podatków, innych opłat na pewno są źle przyjmowane. Natomiast trzeba patrzeć z punktu widzenia ekonomicznego. Jeżeli mamy inflację na poziomie 3-4 proc. to co, to mówi? A no to, że ta złotówka przez rok traci na tym poziomie swoją wartość - podkreślał Woźniak, który jest prezesem spółdzielni mieszkaniowej. Przeliczył: - 50-metrowe mieszkanie, jeżeli wziąłem stawkę podatku od powierzchni mieszkalnej i podatek od gruntu, na którym zlokalizowane są budynki, to za 50-metrowe mieszkanie wyszło mi około 50 groszy miesięcznie. 50 groszy, czyli w skali w skali roku około 6 zł! - precyzował. I dodał: - To gałka lodów na osiedlu 9 zł kosztuje!
Byłą terapia szokowa
Prezydent Witkowski przypomniał z kolei, że podatek od nieruchomości jest od 1990 r. elementem finansów samorządowych. - Nikt nie wpadł w Warszawie, nawet PiS przez osiem lat, by powiedzieć: "Nie, mieszkańcy, nie będziecie płacić podatku od nieruchomości. Nie będzie żaden wójt, burmistrz, prezydent wnioskował, a rada nie będzie tego przyjmowała". Dlaczego nie wpadliście na ten pomysł? Należało zlikwidować podatek od nieruchomości, dlaczego tego nie zrobiliście? - pytał radnych PiS nie bez ironii.
- No ale skoro on jest elementem elementem systemu finansów samorządowych, to my tu jesteśmy od tego, żeby racjonalnie i w sposób adekwatny używać go przy budowaniu kolejnych budżetów - wyjaśniał.
Witkowski nawiązał również do sytuacji sprzed dwóch lat, kiedy po pisowskich rządach w mieście nowa ekipa musiała zastosować terapię szokową, podnosząc znacznie opłaty miejskie. - Wszystkich nas to bolało - zapewniał. - Ale przyjęliśmy to, bo pokazaliśmy, że jesteśmy odpowiedzialni i potrafimy dbać o nasze pieniądze, a przede wszystkim te pieniądze dobrze wydawać - dodał. Tłumaczył, że od tamtego czasu jest robiona aktualizacja o stawkę związaną z inflacją.
Prezydent, odpowiadając jednocześnie radnej Pastuszce Chrobotowicz, powiedział, że uzyskane z podwyżki 5 mln zł zostanie przeznaczone m.in. na wydatki bieżące.
Witkowski odniósł się także do "mitycznych pieniędzy", które od Radom otrzymał od rządu Morawieckiego. - Tylko w ramach Polskiego Ładu Radom stracił ponad pół miliarda złotych. I nagle znalazł się ktoś kto stwierdził, że oddamy wam połowę i cieszcie się - ironizował.
W głosowaniu uczestniczyło 20 radnych, 13 było za przyjęciem uchwały, siedem przeciw, nikt się nie wstrzymał od głosu.
Bożena Dobrzyńska










