Wiele pomysłów i energii
- Przystąpiła pani do konkursu na dyrektora Łaźni, bo...
... działam na polu kultury od dawna i to dość aktywnie. Organizowałam "Apetyt na Gombrowicza", przegląd dorobku kulturalnego powiatu radomskiego i imprezy firmowane przez inne podmioty, dużo zdarzeń w samej Czekoladzie. Może mniejszych, ale zawsze artystycznych. Robiłam m.in. wieczory tematyczne, oczywiście ze względu na miejsce dominowała sztuka kulinarna połączona z kulturą narodów - czeską, rosyjską. Podczas rosyjskiego czytaliśmy Oniegina w oryginale, był nawet fragment baletowy z "Jeziora łabędziego", oczywiście wszystko przy pomocy aktorów Teatru Powszechnego. Mieliśmy też wieczór żydowski, hollywodzki - musicalowy. Do Czekolady przygarnęłam - zanim nie trafili do Czytelni Kawy - młodych ludzi z Kolektywu Inicjatyw Kulturalnych...
- Czyli niesłusznie jest pani postrzegana głównie jako restaurator?
Oczywiście, że nie. Otwierając "Czekoladę" w teatrze robiłam to głównie na miejsce. Dlatego po jej zamknięciu nie byłam zainteresowana prowadzeniem gastronomii, choć to też jest bardzo przyjemna praca i ciekawa. A lokalizacja w teatrze pozwalała na rozwijanie działalności kulturalnej właśnie.
- Czy coś z tego da się przenieść do Łaźni? Jakie ma pani plany na najbliższe miesiące?
Zostałam powołana na dyrektora w drugiej połowie listopada. Podkreślam tę datę, bo to ma bardzo ważne znaczenie odnośnie przyszłego roku, ponieważ program został już opracowany i jest poparty pieniędzmi. Ten dokument został zatwierdzony i ja jestem zobowiązana do jego realizacji. Dlatego już nie mam zbyt dużego pola manewru. Ale jestem zaskoczona bogactwem tego programu i wydaje mi się szalenie atrakcyjny. Np. w styczni będzie przegląd filmów rosyjskich we współpracy z ambasadą rosyjską i festiwal fryzur. I to jest właśnie charakterystyczne, że będziemy odchodzić od tej tradycyjnej formuły działań artystycznych. Czyli nie tylko wystawa plastyczna, koncert, ale także pokaz mody. Utrzymujemy Turniej Śpiewających Poezję, może nieco w zmienionej formie, ale jeszcze za wcześnie żeby o tym mówić. Jest też Festiwal Jazzowy, Figa z makiem. Ponadto w czerwcu nowość - festiwal obuwia, czyli coś co do tradycji Radomia należy. Piszemy właśnie projekt, by dostać pieniądze z Ministerstwa Kultury. Chciałabym też skupić młodych twórców . Wspomniałam już o Kolektywie Inicjatyw Kulturalnych. Podczas współpracy z nimi przekonałam się że Radomiu jest ogromne zapotrzebowanie na prezentacje dokonań alternatywnych, mamy też dużo twórców tej grupy z różnych dziedzin - muzyki, plastyki, literatury. Na Traugutta planuję organizować otwarte spotkania z udziałem uznanych osobistości w różnych dziedzinach.
- Dawni bywalcy Łaźni z nostalgią wspominają jaki to był kiedyś wspaniały klub, właśnie środowisk twórczych - aktorów, dziennikarzy, przedstawiciel wolnych zawodów... Ale to chyba czas przeszły, do którego raczej nie da się zwrócić...
Mamy inne czasy, ale Łaźnia pozostaje klubem. Centrum miasta, zabytkowy obiekt - to świetne miejsce. Ale powiem szczerze, byłam zaskoczona, że tu brakuje podstawowego wyposażenia klubowego, a więc stołów, wygodnych krzeseł. Czyli trzeba zacząć od bazy, od tego by było na czym i przy czym usiąść. Mam tu plastyków, którzy dostaną zadanie, by zaaranżować na nowo tę powierzchnię i stworzyć klubowe klimaty. Od razu zastrzegam: nie przyszłam tutaj - co podobno się mówi - by przejąć Banja Lukę. Chcę jednak przestudiować umowy, spotkać się z właścicielami, bo proszę pamiętać, że na Traugutta jest Legenda - i na pewno postawię im warunek, że to ma być jeden organizm - klub i restauracja. Może uda nam się zorganizować jakieś imprezy, koncerty także w Banja Luce. Nie może być tak, że żaluzja pomiędzy lokalem a częścią łaźnianą jest zaciągnięta. I wydaje mi się, że to jest też w interesie właściciela. Imprezy powinny zaczynać się na górze, a kończyć na dole...
- Będzie pani integrować środowiska twórcze. Jak?
Chciałabym organizować dyskusje oparte o reprezentacje jakby - teoretycznie - przeciwstawnych środowisk - np. was dziennikarzy i literatów. I rozmawiacie na przykład o języku; albo zapraszamy architektów i plastyków. Temat jest, ale dyskusja może potoczyć się w całkiem innym kierunku. Wszystko przy kawie czy herbacie. Mam wiele pomysłów. I energii.
- Będzie pani szukać pieniędzy na działalność poza budżetem miasta?
Największą szansę widzę we współpracy z organizacjami pozarządowymi, bo to one mogą ubiegać się o dotacje w różnych źródłach. Muszę więc także zrobić dobre rozeznanie w tym obszarze - które działają w sferze kultury, czym się zajmują.
Rozmawiała: Bożena Dobrzyńska