Miasto wyemituje obligacje komunalne warte 100 mln zł. Radni Prawa i Sprawiedliwości: Wielki finansowy dramat!
Rada miejska zgodziła się na emisję obligacji komunalnych o wartości 100 mln zł. Zasilą one budżet Radomia, który pęka w szwach. Pieniądze mają pomóc w sfinansowaniu wynagrodzeń nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi placówek oświatowych. Opozycja głosowała przeciwko projektowi uchwały.
Jak poinformował podczas dzisiejszej sesji rady miejskiej skarbnik miasta Sławomir Szlachetka, obligacje będą emitowane w trzech transzach po 50, 25 i 25 mln zł. - Będziemy je spłacać w latach 2027-2040 w taki sposób, aby zapewnić ciągłość i finansową zapisaną w Wieloletniej Prognozie Finansowej Radomia - zapewniał skarbnik.
O tym, jaka instytucja finansowa zajmie się emisją obligacji zdecyduje wynik konkursu, który miasto zamierza przeprowadzić.
"Panie prezydencie Witkowski, panie skarbniku Szlachetka!"
Podczas dyskusji głos zabrali głównie radni Prawa i Sprawiedliwości.
- Ja bardzo bardzo bym prosił o sprostowanie wypowiedzi, które pojawiły się w ostatnich dniach w mediach. Państwo radni tym razem, radni z Koalicji Obywatelskiej, Platformy Obywatelskiej, atakowali niejako prezydenta, że bez tej pożyczki nauczyciele mogą nie otrzymać pensji. Ja chciałbym, żeby to zostało sprostowane, bo przecież niemożliwym jest, żeby prezydent nie zabezpieczył środków na wynagrodzenia dla nauczycieli? - pytał Michał Podlewski (PiS).
Marcin Majewski (PiS) zarzucił skarbnikowi Szlachetce, że "unika odpowiedzi, ponieważ jednoznacznie pokazałoby to patologię jaka panuje obecnie w Radomiu". Każde swoje pytanie zaczynał od zwrotu: "Panie prezydencie Witkowski, panie skarbniku Szlachetka". - Dlaczego spłata obligacji została podzielona na nierówne raty wykupu i dlaczego spłata największych kwot obligacji następuje w latach 2038: 20 milionów, 2039 - 25 milionów, w 2040 - 25 milionów? - dociekał. Chciał też wiedzieć, czy jeżeli w momencie spłaty te raty obligacji byłyby równe, czy w ogóle taka uchwała mogłaby być przygotowana pod głosowanie?.
- Jaki jest całkowity koszt spłaty obligacji zgodnie z wyliczeniami na dzisiaj i obecnymi uwarunkowaniami ekonomicznymi? Jaka jest łączna wartość zobowiązań miasta z tytułu wyemitowanych obligacji, kredytów i pożyczek na koniec 2025 r. oraz według aktualnego stanu w 2026 r.? Jakie jest obecne zadłużenie szpitala?- to kolejne pytania radnego Majewskiego. A na koniec było jeszcze mocniej: - Dlaczego chcecie zadłużyć mieszkańców Radomia, zabierając szansę rozwoju miasta i wskazując za swoją nieudolność rządzeniu kolejne pokolenia Radomian?
Odpowiadając na pytania radnego Majewskiego, Szlachetka wyjaśniał, że obecnie pieniądze na wynagrodzenia są "zabezpieczone", ponieważ radni wcześniej uchwalili zmiany w budżecie Radomia na ten rok. Na resztę pytań obiecał odpowiedzieć na piśmie. Przyznał jedynie, że obecna kwota długu przewidziana na ten rok to 1 mln mld 587 mln zł, natomiast na koniec przyszłego roku 1 mld 575 mln zł mln zł.
Dług wszystkich Radomian
Przewodniczący klubu radnych PiS w radzie Artur Standowicz przypomniał, że jego klub mówi, że "jest to budżet fikcji i manipulacji". - Zwracałem uwagę, że według mnie na oświatę wydatki są zaniżone na około 120 mln zł, a do końca roku są jeszcze dwa miesiące, przynajmniej dwie sesje, więc być może jeszcze będziemy jakieś kredyty głosować - mówił. I wyliczał: Bierzemy 100 milionów, a 160 milionów mamy spłacać, więc to taka, no nie chwilówka chciałoby się powiedzieć, bo będziemy to do 2040 roku spłacać. Ale to pokazuje na jakich zasadach miasto bierze kredyty i zaciąga zobowiązania. Obawiam się właśnie, że to nie wszystko, że jeszcze do końca roku będziemy dyskutować o kolejnych kredytach - powtarzał.
- Nasz dług, wszystkich radomian, na koniec tego roku sięgnie już zapewne około 1 mld 600 mln zł, z czego też warto podkreślić, bo rzadko o tym jest mowa, ponad 1mld to jest dorobek pana prezydenta Witkowskiego w ciągu jego dwóch kadencji. Na tyle zadłużył nasze miasto - twierdził Standowicz. Dodał: - No, jest po prostu jeden wielki finansowy dramat. Ta sesja jest w zasadzie tylko dowodem na to, że w grudniu ubiegłego roku mówiliśmy prawdę, że ten budżet jest jednym wielkim oszustwem. Nie ma w mieście nikogo, kto w sposób rzetelny i logiczny zarządzałby finansami miasta. Jest to jedna wielka mistyfikacja, to już nawet nie jest ta kreatywna księgowość, na którą tak się oburzał pan skarbnik, ale po prostu zwykłe kłamstwo.
Właściwa droga do... Krakowa
Artur Standowicz przypomniał też, że pierwszą decyzją nowego prezydenta Krakowa, Łukasza Gibały, było zmniejszenie liczby zastępców, likwidacja sześciu departamentów, zmniejszenie liczby wiceprezesów w spółkach miejskich, zlecenie audytu, "aby szukać oszczędności", zablokowanie nowych kredytów oraz obniżenie swojego wynagrodzenia. - Wydaje się, że to jest właściwa droga. O tym mówimy - podkreślał radny Prawa i Sprawiedliwości. A w Radomiu mamy "zupełnie odwrócenie tego, co robi pan Gibała w Krakowie, czyli podwyżka pensji pana prezydenta".
Standowicz mówił też o "dramacie w inwestycjach". - Do rangi inwestycji w mieście urasta remont parkingu czy też zrobienie kilku zatoczek autobusowych. To są inwestycje na miarę 200-tysięcznego miasta z ambicjami - ironizował.
Artur Standowicz zapewniał, że nie jest to głosowanie przeciwko nauczycielom czy komukolwiek, jak słychać. - Bo pieniądze w budżecie miasto powinny być zabezpieczone, to jest kwota wyliczalna - przekonywał.
Dobry kalkulator
Dawid Ruszczyk, szef klubu radnych Koalicji Obywatelskiej zarzucił koledze z PiS-u, że ten nie zna się na matematyce. - Powinien pan dostać chyba w prezencie kalkulator od przewodniczącego. Tylko taki ładny jakiś, żeby dużo funkcji miał - żartował i jednocześnie zarzucił Standowiczowi, że obraził Sławomira Szlachetkę. Przypomniał, że pracował on jeszcze w ekipie Andrzeja Kosztowniaka - Wtedy też był takim złym skarbnikiem? - pytał radny KO.
Ruszczyk twierdził, że Stanowicz "wyszedł i zwolnił pewnie ze 100 albo 150 pracowników urzędu miejskiego" - Bo tak mu się podoba w Krakowie. No to może jest prosta droga. Panie przewodniczący, wyprowadzka do Krakowa: będzie łatwiej, przyjemniej. Ale niech pan nie zwalnia urzędników - apelował radny KO.
Przyznał jednocześnie, że nikt przez ostatnie osiem lat nie mówił, że sytuacja finansowa Radomia dobra. - I przy żadnym budżecie żadna ze stron tak nie mówiła. Przez osiem lat państwo rządzili. Ta sytuacja w żaden sposób, w żadnych samorządach się nie zmieniła. Wręcz przeciwnie - zapewniał Ruszczyk. Jego zdaniem Radomianom, wbrew pozorom, najbardziej może potrzeba właśnie tych prostych chodników, prostych ulic, nowych zatok przystankowych, tych prostych rzeczy, które na co dzień są potrzebne do funkcjonowania. Jako duże inwestycje realizowane w ciągu ostatnich lat w Radomiu wymienił m.in. trasę NS, halę sportową i stadion przy Struga.
Miasto działa
W swoim wystąpieniu prezydent Radosław Witkowski bronił sposobu przygotowywania budżetu i podkreślał, że miasto działa zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Prezydent wskazywał na zmiany w systemie finansowania samorządów oraz zapowiadane korekty zasad finansowania oświaty i ochrony zdrowia. Zaznaczył, że nie wszystkie przyszłe wydatki można obecnie dokładnie określić.
Prezydent przekonywał również, że naprawa finansów samorządowych jest procesem rozłożonym na lata. Podkreślał, że plan budżetowy musi uwzględniać aktualne uwarunkowania prawne i finansowe.
W głosowaniu uczestniczyło 19 radnych. Za przyjęciem uchwały pozwalającej gminie wyemitować obligacje zagłosowało 13 radnych, pięciu było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.
Bożena Dobrzyńska













