Pacjent zgłosił się na SOR z bolącym barkiem, po trzech tygodniach już nie żył. Prokuratura powołuje biegłych sądowych

30 czerwca 2026

Prokuratura powoła zespół biegłych sądowych, którzy wypowiedzą się, czy zastosowane w szpitalu na Józefowie procedury medyczne były podjęte zgodnie ze sztuką medyczną. Chodzi o śmierć pacjenta, który zgłosił się na SOR z bólem barku, a po trzech tygodniach już nie żył. Prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie.

 

Zdjęcie ilustracyjne (SOR w MSS w Radomiu)

 

Prokuratura ustaliła, że 45-letni mieszkaniec Pionek 10 stycznia br. został przyjęty na Szpitalny Oddział Ratunkowy Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. Tego samego dnia przeniesiono go na OIOM, gdzie przebywał do 26 stycznia. Następnie został przekazany na oddział wewnętrzny. Stamtąd 2 lutego przetransportowano go do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Legionowie, gdzie zmarł następnego dnia. Ciało z upoważnienia matki zmarłego zostało odebrane przez zakład pogrzebowy, a następnie skremowane. 

Lekarz podał "jakiś lek"
 
Prokuratura zajęła się sprawą w związku z anonimowym zawiadomieniem przez osoby, które podpisały się jako ratownicy medyczni SOR-u. Pismo zostało wysłane jeszcze wtedy, gdy pacjent żył i przebywał w szpitalu w Radomiu. - Treść zawiadomienia sprowadzała się do tego, że lekarz, który nie był anestezjologiem, podczas pobytu pacjenta na SOR podał mu jakieś leki, nie będąc uprawnionym do podania tego leku, co mogło skutkować pogorszeniem się jego stanu zdrowia i koniecznością umieszczenia chorego na OIOM-ie. W zawiadomieniu nie jest wskazane, o jaki lek chodzi. W piśmie wskazano również, że lekarz miał się odgrażać pozostałym członkom personelu medycznego, że jeżeli informacja o tym, co się stało, zostanie gdzieś ujawniona, to on ich pozwalnia - mówił nam w lutym br. prokurator Cezary Ołtarzewski, szef Prokuratury Rejonowej Radom-Zachód.
 
Kto i jakie leki podawał
 
Prokuratorzy ustalili, że pogrzeb 45-latka odbył się 10 lutego. - Ponieważ ciało zostało skremowane, wyklucza to przeprowadzenie sekcji zwłok i ewentualna ekshumację - wyjaśniał Cezary Ołtarzewski. Zaznaczył jednocześnie, że na podstawie dowodów z dokumentów, przede wszystkim personelu medycznego, będzie można poczynić wiążące ustalenia.
 
Sprawdzono, że w Prokuraturze Rejonowej w Legionowie nie było w tej sprawie żadnych zgłoszeń, nikt nie zawiadamiał o zgonie, nikt nie zwracał się o wydanie zgody na pochówek. Śledczy dopiero po sprawdzeniu dokumentacji medycznej mieli ustalać kto, kiedy i jakie leki podawał denatowi.

Kluczowe dla śledztwa będzie ustalenie, czy w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu nie doszło do poważnych uchybień w opiece nad pacjentem.

Biegli się wypowiedzą

– Prokuratura powoła zespół biegłych sądowych, którzy wypowiedzą się, czy zastosowane w szpitalu procedury medyczne były podjęte zgodnie ze sztuką medyczną – informuje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź. Jak dodaje, śledczy muszą ustalić, czy nie doszło do narażenia pacjenta przez personel szpitala na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez niewłaściwą diagnostykę i leczenie, skutkiem czego nieumyślnie doprowadzono do jego śmierci.

W zespole znajdzie się m.in. biegły lekarz z zakresu medycyny ratunkowej, anestezjologii, ortopedii.

Obecnie trwają przesłuchania lekarzy, pielęgniarek, personelu pomocniczego, uzupełniana jest też zgromadzona wcześniej dokumentacja medyczna.

Mazowiecki Szpital Specjalistyczny w Radomiu nie komentuje zdarzenia. Informuje jedynie, że w sprawie trwa postępowanie wyjaśniające.

Bożena Dobrzyńska

Tags