Zapalony rolkarz stracił przytomność podczas jazdy na Borkach. Z pomocą pośpieszyli przypadkowi świadkowie

26 maja 2026

Pan Krzysztof  podczas jazdy na rolkach doznał nagłego zatrzymania krążenia. Jego życie udało się uratować dzięki szybkiej reakcji przypadkowych świadków i natychmiastowego rozpoczęcia resuscytacji krążeniowo-oddechowej. 59-latek po ponad dwóch tygodniach leczenia i opieki fachowców zakończył hospitalizację w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym.

 

Pan Krzysztof (archiwum prywatne)

 

Jeszcze kilka tygodni temu pan Krzysztof, 59-letni mieszkaniec Radomia, robił to, co lubi najbardziej - aktywnie spędzał czas na rolkach. Sport to ważna część jego życia. Ma na swoim koncie osiem maratonów rolkowych - sześć w Gdańsku i dwa w Rucianem-Nidzie. Tego dnia wybrał trasę wokół zalewu na Borkach. Nic nie zapowiadało tragedii. Nagle pan Krzysztof upadł. Doszło do nagłego zatrzymania krążenia. W takich sytuacjach liczy się każda sekunda. Serce przestaje pracować, a bez szybkiej reakcji szanse na przeżycie gwałtownie maleją. Na szczęście w pobliżu znaleźli się ludzie, którzy nie pozostali obojętni.

Nogi z rolkami nad sobą

- Pamiętam, że jechałem na rolkach szybkościowych, takich, na których można osiągnąć prędkość nawet około 25 km/h. Nagle miałem wrażenie, jakbym zobaczył dwa światła jadące prosto na mnie. Potem pamiętam już tylko, że obróciło mnie na plecy i zobaczyłem nad sobą swoje nogi z rolkami - tam, gdzie powinna być głowa - opowiada ze łzami w oczach pan Krzysztof. Jak dodaje, młody chłopak razem z pielęgniarką reanimowali go reanimowali go przez około 15 minut. Później przyjechała karetka. - Jak mi opowiadano, trzykrotnie użyto defibrylatora, a następnie trafiłem do szpitala. Tego jednak już nie pamiętam - o wszystkim opowiedziała mi później żona - wspomina zapalony rolkarz.

Podczas rozmowy z panem Krzysztofem trudno było nie zauważyć wzruszenia. Pojawiły się łzy, ogromna wdzięczność i świadomość, że otrzymał drugą szansę. To właśnie szybka reakcja przypadkowych osób uratowała mu życie.

- Jestem ogromnie wdzięczny wszystkim osobom, które mi pomogły. Bardzo chciałbym im podziękować, bo gdyby nie oni, dzisiaj byśmy nie rozmawiali - mówi wzruszony pan Krzysztof. - Zyskałem drugie życie. Wróciłem z tamtego świata.

Po przewiezieniu do Radomskiego Szpitala Specjalistycznego pan Krzysztof najpierw trafił na oddział anestezjologii i intensywnej terapii, gdzie walka o jego zdrowie trwała dalej. Następnie był leczony na klinicznym oddziale kardiologii. Po ponad dwóch tygodniach leczenia i opieki specjalistów opuścił szpital.

Szczęście w nieszczęściu

- W przypadku nagłego zatrzymania krążenia kluczowe znaczenie ma czas i moment rozpoczęcia resuscytacji krążeniowo-oddechowej. W tej sytuacji możemy mówić o szczęściu w nieszczęściu, ponieważ do zatrzymania krążenia doszło w miejscu, gdzie przebywało wiele osób. Znaleźli się ludzie, którzy natychmiast ruszyli z pomocą, rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową i prowadzili ją bardzo skutecznie aż do przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego, który przejął dalsze działania i przetransportował pacjenta na SOR naszego szpitala - podkreśla lekarz Adam Prażmowski, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym.

Na SOR-ze wykonano pełną diagnostykę, a następnie pacjent został przyjęty na oddział intensywnej terapii, gdzie prowadzono leczenie zespołu poresuscytacyjnego. - Wyniki przeprowadzonych badań nie wykazały żadnych odchyleń od normy, co pokazuje, że czynności podjęte bezpośrednio po zatrzymaniu krążenia zostały wykonane bardzo dobrze. To właśnie osoby, które natychmiast rozpoczęły pomoc, uratowały panu Krzysztofowi życie - zaznacza lekarz.

Historia mężczyzny pokazuje, że pierwsza pomoc przedmedyczna naprawdę ratuje życie. To dzięki szybkiej reakcji osób znajdujących się w pobliżu mógł on wrócić do domu, rodziny i swoich pasji.

Lepsze niż bezczynność

- Udzielenie pierwszej pomocy człowiekowi ma bardzo duże znaczenie. To przede wszystkim danie pacjentowi szansy i rozpoczęcie tzw. łańcucha przeżycia, czyli działań, dzięki którym dana osoba ma możliwość dotrzeć do szpitala i otrzymać dalszą pomoc. Dlatego zachęcam wszystkich, aby w sytuacjach zagrożenia nie bać się podejmować działań. Podejdźmy do człowieka, który leży, sprawdźmy, czy ma tętno, czy oddycha, bo od naszych działań może zależeć jego życie i przyszłość - radzi lekarz Paweł Świgoń, kierownik klinicznego oddziału kardiologii RSS. - Uważam, że mimo obaw i lęku ludzie zdecydowanie częściej pomagają, niż pozostają obojętni - twierdzi.

Warto pamiętać o podstawowych zasadach postępowania: zabezpieczyć miejsce zdarzenia, sprawdzić przytomność i oddech poszkodowanego oraz wezwać pomoc pod numerem 112 lub 999. Jeśli osoba nie oddycha lub oddycha nieprawidłowo, należy jak najszybciej rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową i kontynuować ją do czasu przyjazdu służb ratunkowych lub odzyskania oznak życia przez poszkodowanego. Każda minuta ma znaczenie, a podjęcie działania jest zawsze lepsze niż bezczynność.

kat, bdb

 

Tags
Reklama