Reklama

Tag: policja

Nie udało się uratować życia mężczyzny poszkodowanego podczas zderzenia motocykla i skutera w Kozienicach. Zmarł on w szpitalu, gdzie został przetransportowany z obrażeniami ciała. Wcześniej, mimo podjętej reanimacji na miejscu zdarzenia, zmarł motocyklista.

Kierowca samochodu osobowego, który zderzył się na skrzyżowaniu ulicy Potkanowskiej i Lipskiego w Radomiu z autobusem został odwieziony do szpitala. Pierwsza z ulic jest zablokowana, na drugiej ruch odbywa się wahadłowo.

Kobieta miała ogromne szczęście, że praktycznie nic jej się nie stało: koło autobusu przejechało tylko po jej włosach, wyrywając kilka pasemek. Pijana – nie mogła ustać na nogach – 25-latka przewróciła się i upadła w przestrzeń pomiędzy krawężnikiem a kołem pojazdu, ponieważ nie zdążyła wsiąść do środka.

Sądowy zakaz prowadzenia pojazdów nie stanowił dla 31-latka żadnej przeszkody, aby wsiąść za kierownicę. Został on ujęty przez ratowników medycznych, a następnie przekazany policjantom z Kozienic. Okazało się, że oprócz braku uprawnień kierowca był też pijany: w swoim organizmie miał ponad 3,5 prom. alkoholu.

Tragiczne zdarzenie na ul. Maratońskiej 15 w Radomiu. Kierowca śmieciarki nie zauważył pieszej, która przechodziła obok i potrącił ją. Kobieta, jak się potem okazało, została zakleszczona pomiędzy kołami pojazdu i przejechana przez samochód, doznając poważnych obrażeń. Po kilku godzinach zmarła w szpitalu.

Nietrzeźwi szarżowali na ulicach. Auta lądowały w rowach, a pijani kierowcy w areszcie – podsumowali miniony weekend na drogach radomscy policjanci. Doszło m.in. do kolizji, podczas której mężczyzna prowadzący forda uderzył w bok pojazdu z funkcjonariuszami z drugiego komisariatu. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Trzeciego mężczyznę, który przyczynił się do eksplozji pocisku artyleryjskiego w okolicy Wojsławic pod Radomiem, zatrzymała policja. Jeden z podejrzewanych został aresztowany. Ujawniono także kolejne niebezpieczne niewybuchy.

Dwóch młodych mężczyzn chodziło po awaryjnym pasie ekspresowej „siódemki” na wysokości Zakrzewa, szukając… telefonu, który miał im wypaść z samochodu. Zguby nie znaleźli, bo ryzykowne poszukiwania na ruchliwej trasie uniemożliwili policjanci z radomskiej drogówki.

To nietypowa i rzadka sytuacja. Przestraszony i bez opieki koń biegał po ulicy, nic sobie nie robiąc z przejeżdżających obok samochodów. Zwierzę zatrzymał policjant radomskiej drogówki, który akurat jechał na służbę.

Eksplozja była tak głośna, że słychać ją było w okolicy. Jak się okazało, mieszkańcy Wojsławic pod Radomiem podpalili pocisk znaleziony w lesie, czym spowodowali jego wybuch, który odczuwany i słyszany był w zasięgu kilkuset metrów. Policjanci z Pionek zatrzymali mężczyzn, którzy doprowadzili do niebezpiecznej sytuacji.

Reklama