Tag: Straż Miejska

Kontrole, w tym także przy użyciu drona, prowadzone stale przez Straż Miejska ujawniły kolejne przypadki spalania w piecach niedozwolonych materiałów. Na ul. Katowickiej były to lakierowane i plastikowe opakowania oraz pojemniki po suplementach diety, a na Kapturze odpady plastikowe, elektronika oraz odpady zielone.

Przewrócił znaki drogowe, demolował betonowe kosze na śmieci, a gdy interweniowali strażnicy miejscy, próbował uciec. Po pościgu został zatrzymany, ale nadal zachowywał się agresywnie: szarpał się z mieszkańcami kamienicy, gdzie próbował się schronić, znieważył funkcjonariusza.

Lakierowane płyty i elementy ciętych mebli spalał w piecu właściciel jednej z radomskich firm produkujących meble. Strażnicy miejscy ukarali go mandatem; zapowiadają przyglądanie się innym przedsiębiorstwom w okolicach ulicy Warszawskiej i Klejowej.

Już po raz kolejny już raz strażnicy miejscy za pomocą fotopułapek namierzyli osoby, które wyrzucili odpady przy ulicy Energetyków w Radomiu. Jak twierdzą funkcjonariusze, to tylko kwestia czasu, kiedy zaśmiecający publiczne tereny zostaną ustaleni i ukarani.

Młody mężczyzna malował na ul. Struga witryny sklepowe sprayem. Zauważył to operator monitoringu miejskiego, który powiadomił o zdarzeniu Straż Miejską. Na widok zbliżającego się patrolu „artysta” podjął próbę ucieczki, jednak został ujęty.

Zalega na chodnikach, w przejściach do budynków, na dachach. Gdy zacznie topnieć, pojawi się błoto pośniegowe, a jak zetnie mrozem, z dachów będą zwisać lodowe sople. Mają co robić zimą zwłaszcza taką, jaką mamy od dwóch dni, zarządcy i i właściciele nieruchomości. O ich najważniejszych obowiązkach przypomina Straż Miejska w Radomiu.

Duże zadymienie i gryzący dym wydobywający się z komina jednej z posesji na radomskim Kapturze wykrył dron, który służy strażnikom miejskim do badania jakości powietrza. Okazało się, że w piecu wypalano m.in. poprodukcyjne odpady skórzane pochodzące z wytwarzania obuwia.

Dron pomaga strażnikom miejskim w wykrywaniu miejsc, gdzie pali się niedozowolonymi materiałami. Tak było i tym razem. Bezzałogowy statek powietrzny wykrył zadymienie i gryzący dym, który wydobywał się z komina posesji na Borkach.

24-latek wsiadł do cudzego samochodu i nie chciał z niego wyjść. Wcześniej wybił szybę w zaparkowanym prawidłowo samochodzie. Przyznał się do tego, ale nie potrafił wyjaśnić, dlaczego to zrobił. Mężczyzną zajęli się strażnicy miejscy.

10-latek był słaby, blady i mało kontaktowy. Wcześniej odurzał się gazem do zapalniczek. Strażnicy miejscy zatrzymali chłopca, a załoga karetki chciała odwieźć go do szpitala. Matka nie wyraziła jednak na to zgody. Sprawa trafi na p[olicję i do sądu rodzinnego.